Wybierałam się jak przysłowiowa sójka za morze i ciągle coś stawało mi na przeszkodzie: a to choroba mamy, a to awaria auta, a to bal w przedszkolu Julki...
Co się odwlecze to nie uciecze jak to mówią - w końcu się udało!
No a teraz jestem w głębokim szoku i mam wielki niedosyt.
W szoku, bo przyszło tyle osób!
A niedosyt, bo nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi!
Fajnie było poznać osobiście ludzi, znanych wcześniej tylko z sieci, pomacać przyniesione przez nich robótki, podziwiać perfekcyjnie wykonane robótki.
Fajnie było posłuchać rad znacznie bardziej doświadczonych dziewiarek (chyba już wiem jak poradzić sobie z tymi parszywymi nitkami!!), porozmawiać z panią, której
bujanie w obłokach poczytuje się zawsze z niezwykłą przyjemnością, pomacać prześliczny aran wydziergany
z głowy dla męża, przymierzyć (i już nie zdjąć) śliczną czerwoną bransoletkę idealnie pasującą do największego-na-świecie-pierścionka, zobaczyć na żywo cudeńka wydziergane według moich wzorów.
Najfajniej na świecie było pomiziać się tymi wszystkimi motkami, moteczkami, precelkami wiszącymi i leżącymi dookoła!!!!
I fajnie było też pokazać kilka własnych udziergów, odpowiedzieć na pytania i usłyszeć że jest zapotrzebowanie na polską wersję
Anna Mae.
Magic Loop to prawdziwie magiczne miejsce, przytulne i ciepłe.
Agnieszka stworzyła raj dla dziewiarek; pozwala macać, miziać, przewijać, częstuje herbatką, kawą i ciasteczkiem.
Sympatyczny Pan Mąż uruchamia motowidło, a Pani Tuptup chętnie doradza. Perfekcja! Nic dodać nic ująć.
Tak jak się tego obawiałam, wśród tych cudowności dostałam małpiego rozumu i dokonałam pewnych zakupów. I już nawet wiem co z nich powstanie.
Pomysł kołatał się w mojej głowie od bardzo dawna, potrzebowałam tylko kopa/impulsu/natchnienia... i za nie dziękuję Gackowej:
* Martwił się król jamników,
martwił się biedak głęboko:
Dlaczego do innych królów
mówi się Wasza Wysokość?
Aż wreszcie tupnął nogą
i kazał swoim sługom,
żeby do niego odtąd
mówili- Wasza Długość.*
Wanda Chotomska Król Jamników